Uderzyło mnie coś dziś i to bardzo. Na Chip.pl pojawił się artykuł o sztucznej inteligencji, która poprzez zestaw czujników nauczyła się rozpoznawać u ludzi strach. Chodziło głównie o przygotowanie komputerów pokładowych do autonomicznej jazdy, które dzięki temu znacząco poprawiły swoje wyniki w bezwypadkowej jeździe. Przynajmniej w stosunku do SI, które nie mają zaszytych tego typu procedur, by się czegoś systemowo bać. Mniej wypadków, mniej dramatów wyboru kogo rozjechać (staruszkę czy ministranta) oraz cała seria mniejszych lub większych konsekwencji. Powiedziałby ktoś „ot progres, technika”, ale to uderzenie mnie w potylicę miało bardzo konkretny powód. Mam wrażenie, że SI staje się od nas dalece bardziej przystosowana do życia niż niejedna instytucja w Polsce.

Pod filmem braci Sekielskich jedno z wyświetleń należy do mnie. Nie mogę powiedzieć, by film mnie jakoś szczególnie zszokował, bo o faktach, które tam są poruszane w ten czy inny sposób mówiło się przecież od dawna. Pedofilia pod wieloma postaciami (od Trynkiewicza, który prawie nam wyszedł na wolność po kościelne kazamaty) była, jest i będzie. O ile jednak zdarzenia związane z Trynkiewiczem w jakiś sposób zostały wymuszone przez społeczeństwo, media, polityków czy w końcu system prawny, tak kwestie związane z pedofilią wśród księży pozostają nadal dla bardzo wielu osób tematem tabu. Nie jest w każdym razie szokujące dla mnie przedstawienie przez Braci Sekielskich tego problemu w takiej formie. Na pewno chwała im się należy, że się odważyli.

Zaskoczyło mnie, że trzeba było akcji na Patronite i oddolnej inicjatywy, by nakręcić ten film. Każdy redaktor naczelny powinien chcieć oddać nerkę, by nakręcić taki materiał. Nie dziwi, że nie porwało się na jego nakręcenie TVP (choć przecież na taką misję dostaje gigantyczne pieniądze z budżetu). Przestaje dziwić, że Polsat nie znalazł na to redaktorów. Zadziwia, że TVN bał się dotknąć tego tematu, choć dokarmia nas przecież reportażami o żywieniu Europy zdychającymi krowami. Zabrakło gazety, portali tak sprawnie radzących sobie w próbie stworzenia telewizji internetowej.. Słowem zawiedli w tej dziedzinie wszyscy, którzy mają misję w tej dziedzinie. Nie umiem odpowiedzieć na pytanie dlaczego i to mnie przeraża najbardziej, bo oznacza, że diagnoza, którą powtarzam od jakiegoś czasu, że media (a w szczególności telewizja) w swojej opiniotwórczości stały się dla nas źródłem systemowej manipulacji, jest prawidłowa. To już nie jest kwestia TVP, które kłamie. O tym jak jest kłamią już lub popełniają grzech niedopowiedzenia bez wyjątku wszyscy. Nawet się tego faktu nie boją.

Zniesmaczyło mnie, że w filmie pojawiają się rodzice, którzy tak bezgranicznie ufają instytucji reprezentowanej przez ułomnych ludzi. Jeżeli nawet przez chwilę nie zastanowili się nad powodem zachowania dziecka,  co właściwie ich z tym dzieckiem łączy? W jaki sposób komunikują się z nimi oraz jakie wartości starają się im zaszczepić. Kim będą dla swoich dzieci, gdy te podrosną? Niesmaczy mnie to i przeraża, bo przecież „takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie”. W duszy tylko się cieszę, że film zmusi część widzów do skonfrontowania swoich metod i zaangażowania w wychowanie, z postawami rodziców przedstawionymi w tym filmie.

Wkurzyła mnie systemowa odpowiedź hierarchów kościoła, którzy albo bezrefleksyjnie posypali głowę popiołem, albo starali się w jakiś sposób deprecjonować wagę problemu. Bez zająknięcia, bo żaden z nich nawet nie spróbował przyznać, że problem leży po stronie proceduralnej. Po stronie zbyt głębokiego zaufania do duszpasterzy. Po stronie braku klarownych procedur na każdym poziomie, których brak pozwalał sprawcom i kryjących ich przestępcom rolować problem na kolejne regiony w kraju. Nikt tak dobrze, jak ksiądz, nie powinien zdawać sobie sprawy z ludzkiej ułomności oraz tego, że sama chęć poprawy nie wystarcza. Dlatego Goździkowa, ta od tabletek na ból głowy, co miesiąc spowiada się z masturbacji, zdrad męża, czynnej i manifestowanej nienawiści do sąsiadek, kradzieży w pracy na kasie sklepowej czy w końcu przedkładania doczesności nad życie wieczne. Kościół, jako społeczność jak i instytucja, okazał się nieprzygotowany na zło, do walki z czym jak sam twierdzi został powołany. Jest nieprzygotowany, bo tak mu jest wygodniej i się nie boi.

Najbardziej jednak wpieniła mnie chyba reakcja samych polityków, którzy zanim podjęli decyzję jak zareagować na film braci Sekielskich, musieli się zastanowić, czy pedofilia jest naprawdę aż tak zła w kontekście ich bieżącego poparcia. Część z nich nie miała oczywiście żadnych skrupułów i podłapała falę, która wpisywała się antyklerykalny charakter ich programu. Ot kolejny kwiatek w klapę dający bonus do promocji partii. Inni na tej samej fali jeszcze bardziej rozmiękczyli temat stwierdzając, że wolą by ksiądz klepał po tyłku ich córki niż mieliby wysyłać swoje dzieci na zajęcia z wychowania seksualnego. Echem tego festiwalu obłudy są dziś rozmowy ekspertów, którzy jak zawsze nie mówią nic konkretnego, choć mają bardzo wiele słów do powiedzenia w tym temacie. Jak opadający kurz wypełniają przestrzeń i Morozowskiego, Olejnik i całej masy tuzów analityki rzeczywistości. Wszyscy, tak jak politycy, najwyraźniej chcą urwać sobie trochę tej popularności na kolejnym nośnym temacie. Szczytem bezczelności były debaty na temat podniesienia wieku, od którego współżycie nie będzie uznawane za pedofilię. W tym miejscu ostatnia instytucja, jaka mogła zbankrutować w zakresie swojego zaufania (choć było to przecież pewne, że za chwilę nastąpi)  to władza ustawodawcza. Metodycznie, z małym opóźnieniem, ale jak zawsze bez sensu.

SI w firmie Microsoft nauczyła się bać. To już nie jest zdanie testu Touringa, bo tym razem SI wykazała się większą wrażliwością na otaczający nas świat od większości ludzi, którzy wypełniają naszą rzeczywistość swoim opiniotwórczym bełkotem.  Od mediów, rodziców ofiar, instytucji kościoła, polityków głównego nurtu, ekspertów i w końcu parlamentarzystów.  Ci wszyscy, tak jak księża dopuszczający się aktów pedofilii, przestali się obawiać czegokolwiek. Nie mają przecież do tego strachu powodu.

Wszystko co opisałem powyżej prowadzi do smutnej konstatacji, że jedynie rozmiękczamy sedno filmu braci Sekielskich. Z wielkiego poruszenia oddamy ten problem do rozwiązania politykom i kościołowi, a media zrelacjonują poruszonym rodzicom progres tych działań. Tego scenariusza obawiam się chyba najbardziej.

PS. Przeczytałem dziś artykuł o jakimś egzotycznym kraju, gdzie tłum zlinczował gwałciciela 3 latki. Mam nadzieję, że ksiądz spowiadający tych ludzi udzieli im rozgrzeszenia. W końcu chyba powinien, czyż nie?

Poniżej najlepszy komentarz filmowy jaki znalazłem do tej całej sytuacji oraz wspomniany artykuł z Chip.pl o SI. Niech choć jeden akapit zostawi jakiś pozytywny przekaz.

https://www.facebook.com/tom.dymski/videos/570992510028585/?t=0

https://www.chip.pl/2019/05/naukowcy-ucza-si-bac-sie/?fbclid=IwAR2N4HVUMvs1umFexLdwXc9hTZAU9eK0litjDDB6s2IUtWmRwsxhZ5wsYgw

social media:

One Reply to “„Powiedz, że się boisz””

  1. teppah says:

    a’propos „gdzie byli rodzice”; nie będę tutaj nikogo bronić, ale po pierwsze nie doceniasz tego, jak bardzo zastraszone i zmanipulowane może być dziecko (ale i dorosły). po drugie nie doceniasz tego, jak bardzo rodzice szukają „safe haven”, miejsc, gdzie będą mieli poczucie, że ich dziecko jest bezpieczne. już samo chęć istnienia takiego miejsca znacząco obniża gardę. zerknij na „leaving neverland”, to jest dopiero ciekawe studium takiego przypadku.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *