Ten nie do końca rozgarnięty osobnik na zdjęciu to lichy, ale zarazem typowy przedstawiciel gatunku homo sapiens sapiensis, który to jako pierwszy w historii planety ziemi zbadał i nadał nazwy poszczególnym warstwom geologicznym widocznym na tym zdjęciu. Zrobił to zapewne dlatego, gdyż inny osobnik jego gatunku, zwany Kartezjuszem, około 450 lat wcześniej przed zrobieniem tego zdjęcia wynalazł metodyczne wątpienie, które było podstawą nowoczesnego spojrzenia na rzeczywistość oraz fundamentem tego, co dziś nazywamy poglądem naukowym. Od tego czasu rzeczy, które nie mają nazwy, nie zostały zmierzone, zważone, polizane lub chociaż zgrubnie opisane przez jakiegoś utytułowanego doktoranta, z punktu widzenia coraz większej grupy homo sapiens po prostu nie istnieją.

Ale wróć, ja przecież o geologii miałem pisać, a nie filozofii nauki.

Nazwy geologiczne są umowne, ale odpowiadają z grubsza temu, co działo się w tej krainie przez ostatnie prawie 2 miliardy lat, a działo się tu bardzo dużo. Płyta, na której zostało zrobione to zdjęcie zdążyła w międzyczasie przewędrować z bieguna północnego (ok. 2.5mld lat temu) w okolice bieguna południowego (600mln lat temu) i wrócić na północ w miejsce gdzie jest obecnie. Oczywiście wędrując sobie nurkowała lub wybrzuszała się wielokrotnie, a to co widać na zdjęciu to brud i bałagan jaki przysypał tą ogromną platformę przez te lata wędrówki. W tym miejscu geologia opowie Ci wiele fascynujących historii. Namacalnie zrobi to w miejscu, gdzie szczeliny w gruncie sięgają od kilkuset do ponad półtora tysiąca metrów. W tym sensie dla każdego domorosłego geologa kaniony środkowego zachodu to sprawnie działający orgazmatron.

Wracając do zdjęcia – lichy osobnik homo sapiens na tym zdjęciu siedzi na najwyższym, czyli jednocześnie, odwołując się do chronologii odkładania się bałaganu, najmłodszej części osadów na tym odcinku Grand Escalante. W nomenklaturze naukowej nazywa się te skały piaskowcami Navajo, które wzięły się tu z pustynnych wydm, takich jakie dziś możemy obserwować np. na Sacharze. Rozpoznać tą warstwę jest dość prosto – po kolorystyce (od białej przez różowe na bordowych kończąc) oraz tym w jaki sposób wyglądają same formacje skalne, które w niej rzeźbi erozja. Jak każdy piaskowiec to taka niedorobiona skała – jest dość podatny na obróbkę i przede wszystkim jego konsystencja jest zwięzła oraz drobnoziarnista. Mądralińscy naukowcy, którzy tak radośnie opisują świat od czasów Kartezjusza wymyślili sobie nawet nazwę, żeby zapamiętać dlaczego ten piasek siedzi w zwartej kupie zamiast się rozsypać. Tworzenie piaskowców wg nich bierze się z lityfikacji, czyli w uproszczeniu cementacji ziaren kwarcu.

Natura jest artystką, więc pomalowała sobie te skały na różnorakie kolory i to na swój własny, niepowtarzalny sposób. Wykorzystała do tego wody podziemne oraz inne pływy podpowierzchniowe, które były tu aktywne w ciągu ostatnich 190mln lat. Różne kolory, z wyjątkiem białego, są spowodowane obecnością mieszanin minerałów żelaza, które odkładały się razem z piaskiem w tej warstwie. Potem, gdy ta warstwa piaskowca osunęła się w głąb ziemi i była penetrowana przez wodę i różne węglowodory, pierwotnie czerwony piasek odbarwiał się do jaśniejszych kolorów. Jakich, za to już odpowiadają wytrącające się między ziarnami piasku minerały żelaza (hematyt, getyt i limonit).

Prócz tego, że te minerały pomalowały nam piaskowiec wpłynęły też na jego trwałość. Tam, gdzie woda zdeponowała większe ilości minerałów żelaza, warstwa okazuje się twardsza i bardziej odporna na erozję przez co mamy dziś te wszystkie półki skalne, łuki, wieże i inne fantazyjne elementy, które potem po odpowiedniej porcji psylocybiny Indianom opowiadały historie stworzenia. Nota bene wcale te historie nie są tak odległe od tego, co się nauce wydaje, tyle, że pisane bardziej lapidarnym językiem. Najwyraźniej dlatego, że Indianie nie czuli wyraźnej potrzeby nadawania nazwy procesom skałotwórczym, bo to według nich niepraktyczne i mało potrzebne do życia. No, ale to tyle o tej wierzchniej czapce, bo poniżej, gdzieś na wysokości drogi, którą widać na zdjęciu zaczyna się dopiero dziać ciekawie. Przebiega tam warstwa Kayenta, gdzie już dinozaury i cała masa ciekawych historii.

social media:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *