Cały świat wziął się za licytowanie wielkości krzywd w uzależnieniu od koloru skóry. Też chcę mieć w tym swój udział. Zauważyłem też pewną zasadę, że w tematach kontrowersyjnych pewien znielubiony przeze mnie francuz miał jednak rację – wszyscy tracimy naszą wspaniałą szansę na milczenie. Czasami warto dać sobie na wstrzymanie i zamiast bić się na słowa używając argumentów z tyłka, warto wrócić z tematem gdy wszyscy skończą się werbalnie naparzać. Odcinanie się od źródła produkującego złe emocje jest zawsze słusznym kierunkiem.

Jest sobie taki zakątek ziemi, gdzie historia niewolnictwa jest stosunkowo krótka i nie sięga w formie systemowej do starożytnego Egiptu. Jej pierwsze przypadki datuje się na czas proklamacji króla Jakuba I z 1625r, która narzuciła by więźniowie polityczni tego lądu byli wysyłani za granicę i sprzedawani osadnikom angielskim z Indiach Zachodnich. W połowie XVIIw potok ludzi z tego rejonu był największym źródłem niewolników sprzedawanych do kolonii w Antigui oraz Montserat. Co ciekawe, 70% populacji Montserrat w tamtym czasie stanowili niewolnicy z tego lądu.

Ponieważ metoda okazała się bardzo skuteczna do poskromienia niekończących się powstań i buntów, kraj ten stał się największym źródłem żywego inwentarza dla angielskich kupców. W latach 1641 – 1652 ponad pół miliona ludzi w tym kraju zostało zabitych przez Anglików, a kolejne 300 tysięcy zostało sprzedanych jako niewolnicy. Liczba ludności tego kraju spadła z ok. 1.5mln do 600 tysięcy w ciągu zaledwie jednej dekady. Jak to wyglądało w praktyce? To też ciekawy przypadek. Ojciec i głowa rodziny wraz z synami trafiali do więzienia, z którego korona brytyjska wyprzedawała ich jako niewolników handlarzom działającym pod banderą Zjednoczonego Królestwa. Więzi rodzinne ulegały zerwaniu – żaden z ojców sprzedanych w niewolę nie dostał pozwolenia na zabranie ze sobą rodziny, co było zresztą oczywiste. Rodziny bez wsparcia ojca w tamtym czasie stawały się z automatu bezradną populacją bezdomnych kobiet i dzieci, co Wielka Brytania wykorzystała skwapliwie licytując ich także gdy tylko zaczynali stanowić problem. Od 1650r ponad 100.000 dzieci w wieku od 10 do 14 lat zostało zabranych rodzicom i sprzedanych jako niewolnicy do Indii Zachodnich i Nowej Anglii. Ponad 50 tysięcy kobiet wraz z dziećmi trafiło na Barbados oraz do pracy na plantacjach Wirginii. Kolejne 30 tysięcy, tym razem kobiet i mężczyzn, zostało sprzedanych oferentowi, który zaoferował najwyższą cenę. Handel niewolnikami okazał się bardzo intratnym zajęciem, co pociągnęło za sobą kolejne pomysły. Przykładem może być rok 1656 kiedy bohater narodowy, niejaki Cromwell, nakazał odebranie matkom 2000 dzieci i wysłanie ich na Jamajkę osadnikom angielskim – słowem: kraj ten dzięki niewolnictwu stał się kołem zamachowym imperium brytyjskiego. Jak to kraj? To Irlandia.

Wiele osób dzisiaj unika nazywania irlandzkich niewolników tym, czym naprawdę byli. Wymyśla się terminy takie jak „Indentured Servants”, aby odróżnić ich od niewolników pozyskiwanych w Afryce, m.in. przez lokalnych watażków, muzułmanów czy w końcu będących zdobyczą wojenną plemion. W większości przypadków jednak z XVII i XVIII wieku irlandzcy niewolnicy byli niczym więcej niż ludzkim bydłem. Handel niewolnikami z Afryki rozkwitł mniej więcej w tym samym okresie, przy czym Afrykanie mieli wiele atutów, które czyniły ich zdecydowanie lepszym towarem. To co przemawiało za niewolnikami afrykańskimi to fakt, że nie byli skażeni znienawidzoną teologią katolicką oraz byli… dużo prostsi w prowadzeniu. Afryka w czasach niewolnictwa sama opierała się na zasadzie własności. Ta różnica w wartości powodowała, że murzyni traktowani byli o wiele lepiej niż ich irlandzcy odpowiednicy. Afrykańscy niewolnicy pod koniec XVI wieku kosztowali 50 funtów szterlingów. Irlandzcy niewolnicy sprzedawani byli za nie więcej niż 5 funtów brytyjskich. Jeśli plantator biczował, piętnował lub bił irlandzkiego niewolnika na śmierć, nigdy nie było to przestępstwem. Śmierć była porażką finansową, ale o wiele tańszą niż zabicie droższego Afrykanina.

Ktoś by powiedział, że powyższe to jakiś wytwór wyrzutów sumienia białej supremacji i pewnie Irlandczycy traktowani byli lepiej niż Afrykanie, dlatego sięgnijmy w historię potomków zielonej wyspy głębiej. Anglicy w koloniach szybko zorientowali się, że płacenie za nowych niewolników nie jest dobrym pomysłem, bo mało tego, że to kosztuje, to jeszcze wraz z nimi do kolonii trafia jakaś kultura, struktura społeczna oraz bunt. Trzeba było więc tą całą grupę ludzi odczłowieczyć, w związku z czym rozpoczęto hodowlę niewolników. Wpierw Irlandzkie kobiety stały się ofiarą cudzej przyjemności, potem ktoś na miejscu odkopał „prawo pierwszej nocy” dodając do nazwy „i nie tylko pierwszej”. Dzieci niewolników na bazie doktryny Partus sequitur ventrem od chwili urodzenia same stawały się niewolnikami. Nawet jeżeli Irlandka w jakiś sposób uzyskiwała wolność nie była w stanie dzielić jej ze swoimi dziećmi. Tym sposobem kobiety w tym okresie pozostawały w służbie przestając nawet walczyć o prawo do wolności.

Z czasem Anglicy pomyśleli o „usprawnieniu” wykorzystania tych kobiet (choć to nadużycie, bo w wielu przypadkach mówimy o dziewczętach w wieku 12 lat). W celu zwiększenia swojego udziału w rynku osadnicy zaczęli krzyżować irlandzkie kobiety i dziewczęta z afrykańskimi mężczyznami, aby produkować niewolników o wyraźnej karnacji . Ci nowi niewolnicy kosztowali więcej niż irlandzki inwentarz żywy. Praktyka krzyżowania irlandzkich kobiet z afrykańskimi mężczyznami trwała przez kilka dziesięcioleci i była tak powszechna, że wykończyła ją w końcu sama ekonomia. W 1681 r. uchwalono ustawę „forbidding the practice of mating Irish slave women to African slave men for the purpose of producing slaves for sale” (tłum. zabraniające praktyki kojarzenia irlandzkich niewolnic z afrykańskimi niewolnikami w celu produkcji niewolników na sprzedaż). Odruch człowieczeństwa? Wolne żarty. Ten proceder został zatrzymany tylko dlatego, że ingerował w zyski dostawców niewolników.

Anglia przez ponad sto lat wysyłała dziesiątki tysięcy irlandzkich niewolników, nie tylko do Ameryki ale także Australii. Można rozpisywać się długo na temat nadużyć wobec osób pozyskanych w Afryce jak i tych odsyłanych z Irlandii, jak choćby „incydent” z wyrzuceniem za burtę przez brytyjskiego kapitana 1,302 niewolników na środku Atlantyku, by nie powodować głodu wśród załogi (wszak niewolnik jeść i pić musi, a ktoś tam to źle wyliczył i była groźba, że inwentarza nie dowiezie się na miejsce żywego). Dziś, bez wchodzenia w ocenę zjawiska i bazując jedynie na spisanej i dobrze udokumentowanej historii, można powiedzieć, że Irlandczycy doświadczyli okropności niewolnictwa tak samo (o ile nie bardziej, przynajmniej w XVII wieku) jak Afrykanie. Nie ma też wątpliwości, że te brązowe, opalone twarze, które mijasz dziś na ulicy krainy zwanej dawniej Indiami Zachodnimi, są prawdopodobnie połączeniem afrykańskiego i irlandzkiego pochodzenia.

W 1839 r. Wielka Brytania ostatecznie zdecydowała o zakończeniu swojego udziału w tej autostradzie do piekła i przestała transportować niewolników, choć nie zakończyło to dramatu. Po nich pałeczkę przejęli piraci, którzy jeszcze przez wiele lat grasowali na tych wodach. Ich ofiarami nie była jedna, konkretna nacja, która po prostu była zbyt krnąbrna by żyć pod panowaniem korony brytyjskiej, a wszyscy, którzy z jakiegoś powodu wpadli z ich ręce.

Spotkałem się w sieci z zarzutem, że All Lives Matter jest pojęciem rasistowskim oraz rozwadniającym odpowiedzialność białego człowieka za okres niewolnictwa oraz rasizmu. Mam jednak wrażenie, że to, co kuje zwolenników radykalnej lewicy pod postacią np. Antify w tym pojęciu to fakt, że zmusza, by o historii mówić patrząc na jej pełny obraz lub wcale.

Przykład powyżej wskazuję z jednego konkretnego powodu. Wśród potomków Irlandczyków jest bardzo wielu mulatów, którzy pochodzą zarówno od Afroamerykanów jak i Europejczyków. Rasizm czy niewolnictwo jako zjawiska były jakimiś mrocznymi fragmentami historii naszego świata. Jeżeli ten „mulatto” nie jest w stanie pogodzić dziś ludzi o różnych kolorach skóry, to na nic nam wszelkie protesty na ulicach. Nie dorośliśmy do tego, żeby mówić o rasizmie w czasie przeszłym, bo jest obecny we wszystkich grupach etnicznych i twierdzenie, że w USA istnieje jakiś urojony rasizm (o czym mówi bardzo wielu znanych i poważanych czarnoskórych, np. w filmie tutaj: https://www.facebook.com/newsbusters/videos/292609615461210/ ) tylko te podziały pogłębia.

„is fecit, cui prodest”. Któż zyskał?

social media:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.